Wywiad z Maciejem Goławskim

Maciej Goławski - polki sędzia eksportowyWywiad dla Korfball Factory przeprowadził Mateusz Odoliński.

Korfball Factory: Mamy zaszczyt rozmawiać z osobą znaną nie tylko na polskiej arenie, ale także międzynarodowej. Z korfball'em jest Pan już dłuższy czas związany. Czy mógłby się Pan podzielić z nami początkami tej przygody?
Maciej Goławski: Zabawę z korfballem zacząłem w 1993 r. razem z kolegami Andrzejem Czyżakiem i Mirkiem Myciem w drużynie założonej przez Janka i Danusię Frączków. To oni oraz starsi zawodnicy tacy jak Ela Siemieniuk czy Marian Fiedor zarazili nas tą dyscypliną sportu. Wcześniej uprawiałem skok wzwyż oraz koszykówkę. Z drużyną z Białej Podlaskiej udało mi się zdobyć 2 razy Mistrzostwo Polski. W 1996 r. zacząłem studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego i po 3 latach przeniosłem się do klubu AWF Warszawa, z którym udało się wywalczyć trzykrotnie tytuł Mistrza Polski. Tytuł mistrzowski udało mi się zdobyć również z drużyną Megasports Warszawa oraz dwukrotnie z UKK WUM Warszawa w którym to zespole pełniłem głównie funkcje trenersko-menadżerskie, ale również grałem w kilku spotkaniach. Grającym trenerem byłem również w drużynie AWF Warszawa. Grałem także w drużynie narodowej. Zatem mam osobliwy rekord zdobywania mistrzostwa kraju z 5-cioma drużynami. W 1998 roku rozpocząłem międzynarodową karierę sędziowską podczas eliminacji do klubowego pucharu Europy w Łomży. 

Założył Pan także drużynę uczelnianego klubu sportowego na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym (UKK WUM Warszawa) na którym Pan pełnił funkcje prawne. Skąd wziął się ten pomysł? Czy już wcześniej taka drużyna istniała?
Zawsze byłem związany z korfballem, który zawsze stanowił odskocznię od codziennej pracy oraz znakomity sposób aktywnego spędzania czasu. Ponieważ posiadałem uprawnienia trenerskie postanowiłem wprowadzić korfball na Uczelni. Na początku napisałem autorski program zajęć z wychowania fizycznego dla studentów. O dziwo na korfball zgłosiło się 56 studentów i musiałem stworzyć aż 3 grupy ćwiczeniowe. W 2012 r. postanowiłem zrobić krok do przodu i zgłosić drużynę do rozgrywek ligowych. W tym momencie drużyna zaczęła funkcjonować jako zespół międzyuczeniniany w ramach naszego AZSu.

mgolawski02W sezonie 2013/2014 drużyna ta zajęła ostatnie miejsce w tabeli kolejek ligowych, a już zaledwie rok później objęła tytuł Mistrza Polski. W tym roku UKK WUM Warszawa wybroniło także tego tytułu. Jak udało się Pana drużynie zrobić tak ogromny postęp? Czemu zawdzięcza Pan te sukcesy?
Działania określę krótko „Od zera do bohatera”. Pierwszy rok był bardzo trudny bo zajmowaliśmy ostatnie miejsca w Polskiej Lidze Korfballu, ale frycowe musiało być zapłacone. Niektórzy zawodnicy grali pierwszy raz w korfball, prawdziwy korfball, pozostali to zawodnicy klubów młodzieżowych pierwszy raz stawiający kroki na boiskach PLKorf.
Ale każdy widział, że drużyna ma potencjał, olbrzymi potencjał. Co więcej, stała się najbardziej profesjonalnie zarządzaną drużyną. Jako pierwsza drużyna z budżetem gwarantującym udział w lidze i przede wszystkim udział w Europejskich Pucharach, czego żadne z klubów nie podsiadają (w dwóch ostatnich latach ani drużyna z Wrocławia ani Megasports nie brali udział w tych rozgrywkach ze względów finansowych). To sprawiło, że z chęcią gry w klubie zaczęli się do mnie zgłaszać nowi zawodnicy – starsi doświadczeni ale i młodzi z ogromnym potencjałem, jeszcze nie oszlifowane diamenty. Miałem już w głowie wizję drużyny zatem łatwo było wyselekcjonować odpowiednią grupę zawodników. Starałem się połączyć młodość z doświadczeniem. Dzisiaj ci najmłodsi stanowią trzon Reprezentacji Polski by wspomnieć tylko o Tamarze Siemieniuk, Klaudii Majchrzak, Rafale Diadiku, Kamilu Musialińskim czy Krzyśku Rubinkowskim, który doskonale pomaga mi w prowadzeniu drużyny.

Oprócz rozgrywek ligowych drużyna startowała w Europa Cup w Budapeszcie w 2015/2016 roku. Jak ocenia Pan ten występ?
Moja ocena jest bardzo dobra mając na względzie ubytki kadrowe i minimalne przygotowania zarówno do eliminacji jak i turnieju finałowego. Po raz pierwszy od kilku lat pokonaliśmy Mistrza Rosji a w finałach na trzy rozegrane mecze wygraliśmy 2, w tym udanie rewanżując się Mistrzowi Węgier. Nie mieliśmy tylko szczęścia z Mistrzem Anglii mimo, że drużyna rzuciła ponad 20 punktów. Miło jest być w dziesiątce najlepszych drużyn w Europie.

Czy również i w tym sezonie będziemy mieli okazję im kibicować na tych rozgrywkach? Jakie widzi Pan szanse, biorąc pod uwagę siłę przeciwników?
Teraz potrzebna jest silna deklaracja zawodników, czy jesteśmy w stanie wspólnie zrealizować postawione przeze mnie cele. Wiedzą że w tym klubie nie ma rzeczy niemożliwych. Potencjał jest ogromny. Od tego roku mamy też wyśmienitą bazę treningową. Jeżeli chodzi o sam turniej kwalifikacyjny do Europa Cup, to niestety nie wiemy jakie drużyny zgłosiły się do eliminacji tych rozgrywek, ale uważam że nie będzie problemów z zakwalifikowaniem się do finałów Europa Cup. Turniej odbędzie się prawdopodobnie w Szkocji. Do rozgrywek zgłosiło się 8 mistrzów krajowych. Sześciu finalistów już znamy, reszta walczy o dziką kartę. Co ciekawe, została zmieniona formuła finałowa i czeka nas więcej meczy i szans na wyższe miejsce w Finale. Ostatnio takiej szansy nie było, gdyż pierwszy mecz z silnym przeciwnikiem decydował, czy masz szansę na grę o miejsca 1-8.

Pracując na bieżąco z drużyną lub w sytuacjach meczowych jaka jest Pana metoda pomiaru wielkości swojego wpływu na drużynę? I jakie metody oddziaływania na zawodników Pan stosuje?
Wszystko jest kwestią autorytetu. Potrzeba mieć dużą wiedzę i ciągle się uczyć, bo korfball się zmienia. Kontakty z najlepszymi trenerami na świecie i wyjazdy międzynarodowe dają mi taką szansę. Natomiast mentalnie należy wiedzieć kiedy budować dobrą atmosferę i być jednym z zawodników a kiedy przejąć dowodzenie i kierować poczynaniami na boisku trochę despotycznie.
Mecz poprzedzony jest odprawą z zawodnikami podczas której udzielane są wskazówki o charakterze ogólnym tj. dla całej drużyny, jak i indywidualnym. Miernikiem głównym jest obserwacja jak zawodnicy realizują założenia przedmeczowe oraz uwagi kierowane w trakcie meczu. W trakcie przerwy meczowej oraz po samym meczu jest dokonywana jest analiza dotychczasowej gry wraz z wyciąganiem wniosków - co było dobrze, a co źle. Obserwacja i bieżąca korekta zachowań boiskowych zawodników powinna powinna być dokonywana podczas treningów.

mgolawski03Czy mógłby Pan opisać swoich zawodników? Jakie cechy posiada drużyna UKK WUM Warszawa, których mogą pozazdrościć inne Polskie zespoły?
Podstawowa to zdobyte doświadczenie na boiskach międzynarodowych. To także wybitne umiejętności zawodników. Jednakże najważniejsza jest zgranie zespołowe i ambicja zawodników. Każdy z zawodników ma swoje plusy i minusy. Najbardziej cenię sobie zawodników kompletnych takich jak Krzysiek Rubinkowski czy też Rafał Diadik, gdyż można im przypisać niemalże każdą funkcję na boisku. Mamy też tzw. „topskorerów”, którzy potrafią zdecydować o wynikach meczu – Kamil Musialiński, czy Tamara Siemieniuk. Mamy też „pracusiów”, którzy może nie zdobywają dużej ilości punktów ale grają na tych którzy rzucają – Klaudia Majchrzak, Artur Smolarkiewicz, Marlena Kołodziej, Emilia Demich czy Grzesiek Hładun. No i wreszcie plejada młodych i bardzo perspektywicznych zawodników, którzy również występują na parkietach ligowych i europejskich – Michał Odoliński, Dariad Diadik, Adrian Szywała czy Kamila Kalinowska.

Jakiś czas temu nastąpił moment w którym opuścił Pan swoją drużynę. Co było tego przyczyną? Czy wraca Pan do UKK WUM Warszawa na stałe, czy to chwilowy return?
Nie tak do końca opuściłem drużynę. Po pierwsze to finansowo drużyna miała wszystko zabezpieczone. Po drugie cały czas wspierałem drużynę będąc z nimi w stałym kontakcie m.in. z Krzyśkiem Rubinkowskim. Nieustannie śledziłem poczynania drużyny, do tego stopnia, że w kluczowym momencie dla Zespołu wróciłem na 4 ostatnie mecze aby ich wspomóc. Były to mecze najważniejsze, bo decydujące o tytule mistrza Polski.
Jeżeli chodzi o kwestie mniejszego zaangażowania z mojej strony, to potrzeba chwilowego resetu i poświęcenia uwagi dzieciom i pracy. Najbliżsi potrzebowali mnie po prostu więcej. Teraz będę więcej pracował na uczelni, gdyż będę piastował funkcję pełnomocnika rektora, zatem mam możliwość poświęcenia się dla drużyny i jej wsparcia, ale wszystko zależy od samych zawodników. Muszą, tak jak napisałem na początku wywiadu, przyjąć założone cele i je realizować, również więcej się angażować w sprawy klubu. Jeżeli to nastąpi wierzę, że możemy osiągnąć WSZYSTKO!

Początki Pańskiej kariery zaczynały się na boisku korfballowym w roli zawodnika, a dopiero od niedawna trenera. Dodatkowo, a raczej przede wszystkim - jest Pan także sędzią międzynarodowym. Która z tych funkcji jest dla Pana najważniejsza i dlaczego?
Trudno powiedzieć. Zawsze najlepiej jest grać samemu i móc mieć wpływ bezpośredni na wynik na boisku. Niestety buty należy zawiesić na kołku, bo z umiejętności pozostaje powoli tylko ogromne doświadczenie. To doświadczenie połączone z umiejętnościami analitycznym oraz swoistym „nosem trenerskim” daje mi asumpt do tego by być trenerem. To mi obecnie sprawia najwięcej przyjemności. O tym świadczy również to, że dla trenowania UKK WUM musiałem zrobić przerwę w sędziowaniu międzynarodowym, chociaż to w nim do tej pory odnosiłem największe sukcesy międzynarodowe.

Czy uważa Pan, że można zarabiać na siebie i rodzinę tylko ze sportu? Jak mają się te realia w Polsce oraz za granicą biorąc pod uwagę korfball?
Można zarabiać ze sportu, ale wyłącznie z tego profesjonalnego. Na chwilę obecną korfball do tej kategorii nie należy. Ale jest to sport nie wymagający dużego nakładu finansowego. We wszystkich krajach za wyjątkiem Holandii wynagrodzeniem są uzyskiwane stypendia sportowe i to tylko za wybitne osiągnięcia. Zawodnicy najwyższej ligi holenderskiej otrzymują wynagrodzenia. Ale też inne jest podejście zawodników w Holandii. Każdy z nich w działalność korfballową jest zaangażowany nie tylko na niwie zawodniczej. Musi też (sam chce) prowadzić inne aktywności takie jak: prowadzenie treningów z młodzieżą, promocja korfballu na eventach, działalność wolontariacka na rzecz swojego klubu. U nas działanie w ten sposób to wyjątki. Większość woli tylko brać, niż dawać coś od siebie. Zawodnicy kierują się myślą że jak „dobrze” gram to wystarczy. Pretekstem są zawsze jakieś obowiązki szkolne, studenckie, zawodowe. Ja osobiście uważam, że na wszystko czas można znaleźć.
Inaczej jest z kierunkiem nauczycielskim, gdzie można łączyć zarabianie pieniążków prowadząc jednocześnie zajęcia z korfballu.

Jak w każdym sporcie zdarzają się kontuzje, które czasowo lub niekiedy na stałe wykluczają zawodnika z kontynuowania uprawianej dyscypliny. Jak często oraz w jakich miejscach dochodzi do uszkodzeń ciała korfballistów? Czy w takim razie sport to zdrowie?
Bardzo dobre pytanie. Na ten temat mogę sporo opowiedzieć m.in. na własnym przykładzie. Korfball należy do sportów kontuzjogennych biernie, chociaż zmienia się to ze względu na coraz większą jego kontaktowość. W większości związana jest z własnymi urazami podczas skoków i zatrzymań. Czasami podczas walki z przeciwnikami (kontuzjogenność aktywna). Najczęstszymi organami ulegającymi kontuzji są kończyny w szczególności dolne – kostki, kolana, nadgarstki, palce.
Najczęstsze to skręcenia stawów skokowych i kolanowych. Najbardziej nieprzyjemne są zerwania ścięgna Achillesa oraz zerwania więzadeł kolanowych. Sam doświadczyłem na meczu kadry narodowej zerwania więzadeł kolanowych, który to uraz po pierwsze musiał być leczony operacyjnie, a po drugie wykluczył mnie na 1,5 roku z gry w korfball. Problem jest taki, że niezbędna jest właściwa rehabilitacja pourazowa, która jest długotrwała. Dobrze przeprowadzona pozwala na powrót do właściwej sprawności. Niestety niejednokrotnie ciężko jest odbudować uraz psychiczny związany z kontuzją. Czyli wyeliminowanie z psychiki samej kontuzji np. jeżeli miałem skręconą prawą nogę, będę bał się robić na nią zatrzymania.
Dlatego też wszystko wykonywane z umiarem i szczęście bezkontuzyjności potwierdzi regułę że „Sport to zdrowie”.

Tym nieszczególnie pozytywnym aspektem jaki niesie ze sobą uprawianie sportu kończymy ten wywiad. Dziękuję serdecznie za wyczerpujące odpowiedzi na zadane pytania. Życzę dalszych sukcesów Pańskiej drużynie oraz niewygasającej motywacji do działania jaką Pan wykazuje.
 

© 2014 Polski Zwiazek Korfballu  |  Korfball.pl

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.