Festiwal karnych w przegranym meczu z Czechami

Niestety nie udało się pokonać zespołu Czech i tym samym awansować do pierwszej ósemki Młodzieżowych Mistrzostw Europy. Mecz zakończył się wynikiem 15:25, a to co pozostanie z tego spotkania w pamięci to festiwal rzutów karnych, których było aż 15.

Wynik spotkania w 3. minucie otworzyli Czesi. Dość często nawet najdrobniejsze przewinienia odgwizdywał sędzia Christian-Nicolae Ghena z Rumunii co skutkowało wieloma szansami dla obu zespołów, choć biało-czerwoni swój pierwszy punkt zdobyli z gry – spod kosza trafiła Dorota Szkalska. Później jednak pięć razy z rzędu z różnych pozycji trafiali Czesi. Nasi szukali swojej szansy w rzutach z dystansu, jednak nawet zbierając większość piłek w strefie ataku nie mogli wykończyć akcji dobrze przygotowanym kolejnym rzutem, bo uciekał czas na przeprowadzenie akcji – rzuty z dystansu rzadko dotykały bowiem obręczy kosza (co kasuje zegar). Dopiero dynamiczne wejścia pod kosz zaczęły przynosić efekt w postaci fauli ze strony czeskich zawodników i w 19. minucie punkty dla naszego zespołu właśnie z rzutu karnego zdobył Adam Doroszuk, a chwilę później w taki sam sposób podwyższyła wynik Dorota Szkalska. Czesi jednak nie zamierzali dać rozpędzić się Polakom i wkrótce do naszego kosza trafiła nie pilnowana Monika Mostbekova. Chwilę grozy przeżyliśmy w 23. minucie spotkania gdy po faulu Czeszki na ziemię upadła najbardziej doświadczona w naszym zespole Magdalena Kaczmarek. Na szczęście mogła kontynuować grę, a rzut karny po faulu na niej wykorzystał Adam Doroszuk. Zespół Ivo Kracika może być bardzo dobrze pilnowany w obronie a i tak zdobywa punkty – w 27. minucie niemal z połowy boiska do kosza trafił Jan Sedy.

Trener Pietrzak chce koniecznie by jego zespół zdobył kolejne punkty jeszcze w pierwszej połowie spotkania. Bierze czas, po którym gra nieco przyśpiesza. Piękną akcję naszego zespołu przerywają dość przypadkowo Czesi, a wyprowadzona do czeskiej strefy ataku piłka trafia w ręce point-guarda Jana Tichy i to znów grający z niebieskich koszulkach zespół podwyższa wynik spotkania. Nasi bardzo chcieli zdobyć punkty. Czesi odwołują się do fauli, a jeden z nich zostaje ukarany rzutem karnym który ponownie wykorzystuje Doroszuk. Niespełna minutę później to nasi doprowadzają do rzutu karnego dla przeciwnika. Nie myli się Tereza Padoukova. Do przerwy jest 5:11. Ponownie na tych mistrzostwach jesteśmy w trudnej sytuacji już po pierwszej połowie meczu. Ciągle mamy szanse ale zdecydowanie musimy poprawić skuteczność rzutów, bo póki co aż 4 z 5 punktów zdobyliśmy z rzutów karnych(!).

Drugą połowę spotkania otwiera Michaela Prihonska, trafiając dwukrotnie. Polacy nie mogą zdobyć punktu z gry, ale kolejny karny wykorzystuje Adam Doroszuk. Zapowiada się na rekordowy mecz MME pod względem podyktowanej ilości rzutów karnych, a trzeba przyznać że oba zespoły wcale nie grają brutalnie. Czesi mając na uwadze korzystny rezultat zaczynają szanować piłkę, długo rozprowadzając ją w strefie ataku, a dodatkowo dość aktywnie utrudniając naszym zawodnikom wyprowadzenie piłki ze strefy obrony. W 36. minucie aż trzech zmian dokonuje czeski trener. W 43. minucie pada dopiero drugi kosz dla Polaków zdobyty w inny sposób niż z rzutu karnego. Czy będzie to przełom naszego zespołu? Szybko zdobywamy kolejny punkt… z rzutu karnego. Jeszcze jeden rzut karny dla biało-czerwonych, ale po raz pierwszy nie zostaje wykorzystany. Trafiają za to dwukrotnie Czesi z dalekiego dystansu i raz z ok. 3 metrów. Przed chwilą mogło być 9:15, a jest 8:18 i tylko 12. minut do końca drugiej połowy. Trener Pietrzak daje szansę Kacprowi Nowakowi, który zastępuje na boisku Macieja Kołodziejskiego. Po przejściu jego strefy do ataku punkt z biegu zdobywa Ilona Goryszewska. Szanse w rzutach karnych dostają także Czesi. Upatrując możliwości przechwycenia piłki blisko środkowej linii boiska Kacper Nowak daje się ominąć Janowi Sedy i w pogoni za nim fauluje powodując kolejny - z pełną świadomością można go nazwać "stałym" - fragment gry. Za chwilę… rzut karny dla Polski wykorzystuje Adam Doroszuk. Przez chwilę mecz wygląda jak ostateczne rozstrzygnięcie rywalizacji po remisowej dogrywce, ale to jednak jest ciągle druga połowa meczu! Na pięć minut przed końcem trener Pietrzak dokonuje drugiej zmiany: za Dominikę Nowak wchodzi Martyna Wargacka, która po chwili gry stała przed szansą zdobycia punktu rzutem spod kosza. Próba była jednak nieudana. W końcu ze średniego dystansu trafia Magdalena Kaczmarek. Jest 13:23. Szans na zdobycie dziesięciu punktów w tak krótkim czasie już nie ma. Zaczyna brakować koncentracji i Czesi w dość łatwy sposób trafiają jeszcze dwa razy. Jeszcze w 59. minucie podrywają się Polacy: gdyby w korfballu obowiązywała podobna zasada jak w koszykówce to Kaczmarek stanęłaby przed szansą akcji zakończonej dwoma trafieniami, bowiem w trakcie rzutu była faulowana. Najważniejsze że trafiała, choć to jedynie zmniejszyło już tylko rozmiary porażki biało-czerwonych. Przegrywamy 15:25 i jest to koniec szans na wejście do pierwszej ósemki, gdyż nawet zwycięstwo z vice mistrzem świata nie da nam czwartego miejsca w grupie.

Mecz zapamiętamy przede wszystkim na wynik, ale także na rekordową liczbę rzutów które sędzia dyktował średnio co 4 minuty (11 dla Polski, 4 dla Czech). 
Protokół meczowy

Polacy zagrali w składzie: Adam Doroszuk, Grzegorz Hładun, Dominika Nowak (Martyna Wargacka), Magdalena Kaczmarek - Maciej Kołodziejski (Kacper Nowak), Mateusz Bartela, Dorota Szkalska, Ilona Goryszewska
Punkty dla Polski zdobywali: Adam Doroszuk (8), Dorota Szkalska (5), Magdalena Kaczmarek (2)

© 2017 Polski Zwiazek Korfballu  |  Korfball.pl

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.