Euro 2014: Polska - Czechy 7:18 w małym półfinale

Przegrywamy z Czechami mały półfinał V Mistrzostw Europy 7:18. Dziś doświadczenie wygrało z młodością. Czesi mieli dużą przewagę i wygrali zasłużenie. Jeśli szukać pozytywów to Polacy tracili punkty głównie po błędach wyraźnie wynikających z braku ogrania na tym poziomie korfballu. Bezpośrednią przyczyną dużej różnicy w zdobytych punktach przez oba zespoły, widoczną w statystykach będzie z pewnością niska skuteczność biało-czerwonych, jednak ona nie pokazuje wszystkiego: Polacy wobec dobrze grających w obronie Czechów musieli szukać swojej szansy w rzutach z dystansu. Z pewnością zupełnie innej gry możemy spodziewać się w meczu o 7. miejsce z Węgrami. 
 

Przebieg meczu: 
Trener Berthold Komduur wystawia dość zmieniony skład: z zawodników grających regularnie w podstawowej ósemce zostawiając Krzysztofa Rubinkowskiego, Darię Miszczak i Ilonę Goryszewską.

Mecz zaczyna się od wyrównanej gry, ale taką na początku mieliśmy w każdym dotychczas rozegranym meczu: pierwsze pięć minut to faza rozpoznania przeciwnika. Różnica w poziomie gry rośnie po pierwszych koszach zdobytych przez Czechów. Wprawdzie po 0:5 zdobywamy dwa punkty to zdobywamy je z rzutów karnych - po prostu Czesi do tego stopnia nie odpuszczają naszym atakującym, że czasami popełniają błędy. Gdy jednak sędzia nie przerywa gry nasi przeciwnicy są przede wszystkim zwrotniejsi, szybsi, a dzięki temu presing na rzucających Polaków jest większy. Nasi zawodnicy - widać - nie są przyzwyczajeni do takiej gry.

"Czeski taniec", bo tak można nazwać atak dwójki zawodników gdy mają piłkę na asyście może cieszyć oko nielicznych widzów zgromadzonych późnym wieczorem w portugalskiej hali. Momentami Czechom udaje się zgubić naszych obrońców na bardzo małej powierzchni boiska przy udziale dwójki zawodników.
Polacy coraz gorzej radzą sobie przy rosnącej przewadze Czechów. Wychodzi zmęczenie mentalne - przegrywający zespół szybciej się męczy, jest wolniejszy. Czesi wykorzystują to coraz bardziej odsuwając biało-czerwonych od swojego kosza: nasi rzucają z coraz dalszej odległości - to nie może przynieść sukcesu w tym meczu. Piłki nie wpadają do żółtej obręczy, a niektóre nawet jej nie dotykają, co powoduje tylko tyle, że oprócz presji obrońców dochodzi presja czasu na wykończenie akcji. Kwintesencja nerwowości nastąpiła tuż przed przerwą, gdy w dobrej sytuacji znalazł się Łukasz Karpiuk do którego nie zdążył czeski obrońca. Polski zawodnik nie trafił w ten sposób dwukrotnie - piłka spadła conajmniej metr poniżej obręczy. Pierwsza połowa meczu zakończyła się wynikiem 2:10.

W drugiej części spotkania, przy już wcześniej zbudowanej wysokiej przewadze, Czesi wykorzystują kolejne błędy polskiego zespołu. Momentami wyraźnie brakuje doświadczenia młodym Polakom: nawet w momencie gdy asystent sędziego sygnalizuje błąd ustawienia przed rzutem wolnym, Polacy nie poprawiają swoich miejsc przed kilka sekund. Taki prosty błąd kosztuje stratę piłki i dalsze "blokowanie się" zawodników przed pozytywną wiarą w poprawę wyniku. Wydaje się, że wymiana zawodników, choćby na parę minut (to dopuszczają zmienione ostatnio przepisy gry) jest nieunikniona.

Dopiero w 37. minucie spotkania zdobywamy swój pierwszy punkt z akcji(!): z bliska trafia Kacper Nowak. Po chwili trafia jeszcze Kamil Musialiński. Mamy 4 punkty.

Gramy już tylko o zmniejszenie porażki. Trener Komduur daje pograć doświadczonej dwójce: Marcin Lubański, Katarzyna Pawlak. Lubański wywalczył rzut karny (tym razem wykorzystany przez Rubinkowskiego), a Pawlak była bliska zdobycia punktu z biegu. Dograliśmy ten mecz do końca z wynikiem 7:18 bo Marcin Lubański trafił jeszcze w samej końcówce spotkania. 

Podsumowując: mecz nie był porywający, bo nie mógł być już po kilkunastu minutach, gdy Czesi wypracowali wysoką przewagę. Nasi południowi sąsiedzi wygrali zasłużenie - to nie ulega wątpliwości. Mimo wszystkich braków, należy przyznać jednak, że nasza drużyna, której przed mistrzostwami życzyliśmy awansu do Mistrzostw Świata (conajmniej 10. miejsce) nie zawodzi.
Błędy, które popełniają nasi zawodnicy są przeważnie związane z brakiem ogrania na tym poziomie rozgrywek, a trzeba mieć na uwadze także, bardzo skromny plan przygotowań reprezentacji. Jedynie ciągła gra z najlepszymi zespołami jest w stanie zmienić naszą grę na lepszą. Zawodnicy wybrani przez Bertholda Komduura to w większości młodzi zawodnicy, dotychczas grający głównie w kadrze U-21, prowadzonej przez Waldemara Pietrzaka, który zresztą zna ich bardzo dobrze, bo jeszcze nie tak dawno większość z nich grała w Maratończyku Koło. Ci zawodnicy wciąż jeszcze mają czas na naukę. Porównując się np. do dzisiejszego przeciwnika, u nich w seniorach nie gra ani jeden zawodnik kadry młodzieżowej, u nas młodzieżowcy grają w podstawowym składzie. 

Dziś przegrywamy ten mały półfinał. Widać: jeszcze nie czas na walkę o miejsca tuż za podium. Podobnie jak cztery lata temu na Mistrzostwach Europy w Holandii w swoim ostatnim spotkaniu zagramy z Węgrami - z tą różnicą, że tym razem będziemy grali o 7. a nie 9. miejsce. 

Mecze reprezentacji

So Paź 21, 2017 @16:00 - 05:30PM
Dziś wygra Polska!
So Lip 07, 2018
Mistrzostwa Świata U21

Biało-czerwoni na Euro

W pięciu finałach mistrzostw Europy, w których nasza reprezentacja brała udział, rozegrała 29 spotkań, z czego 10 wygrała a 19 przegrała. Trzykrotnie mecz biało-czerwonych rozstrzegał się po golden-goalu, przy czym tylko raz to Polacy zdobyli punkt w doliczonym czasie gry. 

Obecny stosunek koszy zdobytych do straconych wynosi: 356:548, co daje średnią ok. 12:19 na mecz. Najwyżej wygraliśmy z Turcją w 2010 r. (23:7). Najwyższej porażki z kolei zaznaliśmy na turnieju w 2014 r. (11:40) z Belgią. 
 

© 2017 Polski Zwiazek Korfballu  |  Korfball.pl

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.