Nieudany rewanż Belgów. Holandia Mistrzem!

2015 11 10 ned ms
Po blisko ćwierć wieku reprezentacja Belgii stanęła przed szansą powtórzenia największego w swojej korfballowej historii sukcesu tj. zdobycia pucharu świata na mistrzostwach rozgrywanych przed własną publicznością. Mecz finałowy w obecności belgijskiej pary królewskiej był niezwykle zacięty, a oba zespoły długo grały punkt za punkt. Dopiero w drugiej połowie Holendrzy powiększali swoją przewagę, głównie za sprawą drobnych błędów gospodarzy, ale i wysokiej skuteczności - wybranego później jako najlepszego zawodnika turnieju - Richarda Kunsta. Wynik końcowy 27:18. 

Słuszność określania "trzecią drużyną świata" potwierdził Tajwan, który swoją widowiskową i szybką grą łatwo pokonali Anglię 21:12. Nasz grupowy przeciwnik ciągle przegrać może jedynie z Holandią i Belgią. 

W meczu o 5. miejsce nie sprawdziło się powiedzenie o tym jak Niemcy wygrywają niezależnie od okoliczności. Pewni awansu do the World Games już po zwycięstwie nad Rosją w małym półfinale Mistrzostw Świata, nasi zachodni sąsiedzi prowadzili z Katalonią niemal całe spotkanie, by na sześć minut przed końcem zawodnicy w żółto-czerwonych strojach doporwadzili do równowagi. Wprawdzie Niemcy jeszcze dwa razy wyrównywali wynik rywalizacji to w dogrywce pierwsi trafili - znani nam z meczu grupowego - Katalończycy. Wynik końcowy to 16:15. 

Przed meczem o 7. miejsce wydawać się mogło że niespodziewany awans Chin do ósemki Mistrzostw to już maksimum co ten wciąż bardzo impulsywny zespół jest w stanie ugrać, a reprezentacji Kraju Środka głównie skupią się na obronie. Chińskiego Muru w tym meczu nie zobaczyliśmy i Rosjanie przedarli się do kosza przeciwnika aż 30 razy. Na nic to jednak Rosjanom się nie zdało, bo piłkę we własnym koszu widzieli aż 41 razy. Taka skuteczna drużyna z pewnością dostarczy wiele emocji kibicom we Wrocławiu podczas the World Games. 

MŚ 2015: A na koniec Węgry

To Ostatni mecz Polaków na mundialu, a stawką jest 13. miejsce na Świecie. Po mału tradycją staje się, że w ostatnim meczu ważnego turnieju gramy z Węgrami: tak było podczas ostatnich dwóch mistrzostw Europy: w 2010 r. w meczu o 9. miejsce wygraliśmy dramatycznej końcówce i golden goalu zdobytym przez Karolinę Józefaciuk; a w 2014 roku w meczu o 8. miejsce na Starym Kontynencie lepsi okazali się Węgrzy wygrywając 16:10. Na poprzednim mundialu ostatni mecz graliśmy wprawdzie z Niemcami, ale to chyba tylko dlatego (?) że Węgrzy w tym turnieju nie grali. Na marginesie: do potyczek polsko-węgierskich można jeszcze dołączyć mecz w Klubowym Pucharze Europy przepełnionego reprezentantami Polski, WUMu Warszawa z Szentendrei KK (7:16). 

Tym razem, Węgrzy postawili bardzo wysoko poprzeczkę grając bardzo aktywnie od samego początku. Polacy w takiej sytuacji próbowali rzutów z trudnych pozycji, w konsekwencji wielokrotnie piłka nawet nie stykała się z obręczą, co w efekcie potengowało przewagę Węgier w dalszej części akcji. Kilkukrotnie, nawet w sytuacji gdy to nasz zespół zbierał zbierał piłkę po własnym niecelnym rzucie, później brakowało czasu na solidne przygotowanie się do wykończenia akcji. 
Węgrzy z kolei nie spiesząc się, mieli lepsze pozycje rzutowe. Rosnąca presja nie pomagała, wręcz paraliżowała Polaków: od stanu 3:3 Węgrzy doprowadzili do przewagi 10:3! A to jest już bardzo trudna do odrobienia strata. Polacy wprawdzie nie tracili nadziei, ale wynik był już w pełni kontrolowany przez Węgrów. Ostatecznie przegraliśmy 14:18. 
Liderujący w rankingu sptrzelców Kamil Musialiński w tym meczu trafił tylko dwukrotnie co sprawiło, że sprawa zdobycie króla strzelców przez niego wcale nie została rozstrzygnięta*. 

Ostatecznie Polaka w klasykikacji strzelców wyprzedził reprezentant Rosji Dmitry Kazahov. 

MŚ 2015: Zwycięstwo nad RPA

W przedostatnim meczu Mistrzostw Świata, Polacy trafili na zespół któremu jeszcze gorzej wiodło się w tym turnieju, bowiem jedyni reprezentanci Afryki nie wygrali ani jednego z pięciu dotychczasowych spotkań.

2015-11-05: Polska - RPA 25:20
Pierwszy kosz w tym meczu zdobyty przez Rafała Diadika był 500. zdobytym punktem w historii występów Biało-Czerwonych na Mistrzostwach Świata w Korfballu.
Polacy skupieni od początku meczu, mimo wielu fauli (w tym: po pięciu sędzia Win Hung Lee z Hong Kongu podyktował rzuty karne) skutecznie przedzierali się do kosza przeciwnika. W tym meczu, w odróżnieniu od wcześniejszych spotkań, zarówno tych z których wychodziliśmy zwycięsko, jak i porażek, przeciwnik nie próbował zbyt często rzucać z daleka, a gdy to czynił - często był blokowany przez naszych zawodników lub po prostu nie trafiał do kosza. Polacy niemal od początku bardzo powoli budowali przewagę i zasłużenie wygrali 25:20. 
Dziewięć koszy w tym meczu zdobyła Kamil Musialiński, dzięki czemu objął prowadzenie w klasyfikacji strzelców turnieju. 

© 2017 Polski Zwiazek Korfballu  |  Korfball.pl

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.